Karnawałowe przebodźcowanie

 

Wystawa Czarny karnawał. Ensor/Wojtkiewicz w Muzeum Narodowym w Warszawie jest  prezentacją dzieł dwóch artystów działających na przełomie XIX i XX wieku – belgijskiego malarza Jamesa Ensora (1860-1949) i polskiego malarza i grafika Witolda Wojtkiewicza (1869-1909). Ensor i Wojtkiewicz działali w tej samej epoce, choć nigdy się nie spotkali, a kuratorzy wystawy (Joanna Kilian, Agnieszka Lajus, Kamilla Pijanowska-Badysiak z Muzeum Narodowego w Warszawie oraz Herwig Todts z Królewskiego Muzeum Sztuk Pięknych w Antwerpii podkreślili w materiałach promocyjnych ekspozycji „wspólnotę postaw wobec rzeczywistości” obu artystów. Głównym motywem tematycznym wystawy jest tytułowy karnawał. Wiele obiektów i dzieł prezentowanych na wystawie odsyła do tematyki teatralnej i cyrkowej, która mocno łączy się z zasadniczym tematem. Wystawa zajmuje sześć sal Muzeum Narodowego. Nie jest prosto się po niej poruszać. Ma ona swoje zakamarki, co prowadzi do tego, że łatwo pominąć niektóre sale, np. tę dotyczącą dzieciństwa pt. Z dziecięcych póz.  Zwiedzający konfrontowany jest z wrażeniem przytłoczenia i nadmiaru zarówno bodźców, jak i artefaktów. Nie jest do końca jasne, czy jest to zamiar kuratorski, który ma wywołać efekt wciągnięcia publiczności w karnawałowy korowód i tłum, czy też moje subiektywne doświadczenie. Na wystawie prezentowane są malarstwo, grafika, dokumenty życia społecznego (zaproszenia na wieczory Zielonego Balonika projektu Witolda Wojtkiewicza), kukiełki, maski oraz kostiumy.

Z mojego historycznoteatralnego punktu widzenia najciekawsza była sala poświęcona Zielonemu Balonikowi i kontekstom młodopolskiego Krakowa oraz możliwość kontaktu z oryginalnymi kukiełkami używanymi w tym kabarecie. Kolejną salą, której poświęciłam więcej uwagi była ta, zatytułowana Na wiec! , wskazująca na polityczny potencjał tej ekspozycji, a w niej szczególnie cykl grafik Wojtkiewicza na temat rewolucji 1905 roku. Jednak z dwóch artystów – bohaterów wystawy, wybija się James Ensor. Moją uwagę zwróciły jego obrazy o tematyce religijnej: Wjazd Chrystusa do Brukseli oraz Judasz wrzucający srebrniki do świątyni. Podążając tropem religijnych wątków w twórczości Witolda Wojtkiewicza prezentowanej na wystawie, moją uwagę szczególnie przykuł pełen barw obraz Chrystus i dzieci z cyklu Ceremonie

Czy Czarny karnawał. Ensor/Wojtkiewicz ma mankamenty? Tak. Po pierwsze, wspomnę jeszcze raz o wrażeniu przytłoczenia. Po drugie niejasny jest dla mnie  dobór dzieł innych artystów (np. Wojciecha Weissa, Jacka Malczewskiego, Stanisława Wyspiańskiego) na wystawę, który zamiast poszerzać kontekst, dekoncentruje widza i w rezultacie doprowadza do sytuacji, w jakiej jednym z najbardziej atrakcyjnych prezentowanych na niej obiektów jest szopka krakowska autorstwa Walentego Malika, który nie jest głównym bohaterem wystawy.

Ponadto przypuszczam, że prace Witolda Wojtkiewicza najlepiej ogląda się jednak w ich pierwotnym kontekście – to znaczy na przykład w krakowskiej Jamie Michalika. Aby docenić walory wystawy w Muzeum Narodowym, prawdopodobnie trzeba ją odwiedzić kilkakrotnie. Jednak ja, po jednym razie, mimo najlepszych intencji wyszłam z niej przebodźcowana.

Wystawa czynna jest do 11 stycznia 2026 r. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

2. rocznica śmierci Agaty Tomasiewicz

Śladami Wandy Malinowskiej-Osterwiny w jej rodzinnym mieście. Relacja z kwerendy i pobytu badawczego w Wilnie

Wyścig z chorobą i czasem