Wędrówka po zmianę

 

Ścieżki życia to debiutancki, pełnometrażowy film fabularny Marianne Elliott, brytyjskiej reżyserki, która pochodzi z klanu angielskich aktorów – jej dziadek to Esmond Knight, znany m.in.  z drugoplanowej roli w serialu BBC  Ja,  Klaudiusz z lat 70. XX wieku. Artystyczne i rodzinne korzenie reżyserki są wyczuwalne w jej najnowszym obrazie.

Film jest ekranizacją książki z gatunku literatury faktu pt.  Słone ścieżki autorstwa Raynor Winn. Książka opisuje losy małżeństwa Raynor (w filmie tę rolę gra Gillian Anderson)  i Motha (w filmie – Jason Isaacs)  Winn , które w cieniu utraty domu i źródła utrzymania,  oraz choroby Motha, wyruszyło w roczną, pieszą wędrówkę wzdłuż brytyjskiego wybrzeża najdłuższym szlakiem pieszym Wielkiej Brytanii (South West Coast Path o długości ponad 1000 kilometrów) z Somerset do Dorset, przez Devon i Kornwalię.

Ścieżki życia scenariuszowo są dobre – przed bohaterami piętrzą się przeszkody, następują między nimi konflikty (choć na poważną kłótnię między małżonkami wypadnie widzom trochę poczekać),  i nieoczekiwane, szczęśliwe zwroty akcji. Film Marianne Elliott jest filmem drogi, budzącym skojarzenia z brytyjską tradycją literacką. Opowiada on o wyruszeniu  w wędrówkę po zmianę, stąd trudno zapomnieć w trakcie seansu o J. R.R. Tolkienie, jego Hobbicie i  Władcy Pierścieni. Ponadto Raynor i Moth mierzą się z trudnościami w otoczeniu krajobrazów wspominanych w dramaturgii Williama Shakespeare’a, szczególnie w Królu Learze (skojarzeniom z Learem służą również pewne wskazówki wizualne –  Jason Isaacs w Ścieżkach życia wygląda trochę jak tytułowy bohater tej tragedii, poza tym w trakcie seansu  przypominał mi się cytat ze sceny I aktu IV – podaję w przekładzie Stanisława Barańczaka – A przecież możliwe/ że będzie jeszcze gorzej. Póki jesteś w stanie powiedzieć: „To naprawdę koniec” wciąż nie dobrnąłeś do końca, który dość dobrze oddaje okoliczności, w których znaleźli się Winnowie). Z ekranu padają jednak inne cytaty. Moth niesie w plecaku wydanie staroangielskiego poematu Beowulf, a na szlaku mylony jest kilkukrotnie z brytyjskim poetą laureatem Simonem Armitagem. Spotkania z innymi wędrowcami oraz motyw omyłek, a także zmagania bohaterów z przeszkodami na szlaku, który realnie różni się od opisu z przewodnika, sprawiają, że film poza swoją tragiczną wymową jest zabawny.

Aktorstwo w Ścieżkach życia jest przejrzyste, w takim sensie, że widzowie nie zatrzymują się na poszczególnych kreacjach aktorskich, a zostają wciągnięci w opowieść.  Można jednak zadać pytanie, czy w obliczu tylu nieszczęść, które naraz spadają na bohaterów, pewne emocje nie powinny lepiej się rozwijać i wybrzmiewać w czasie trwania akcji filmu.

Tempo jest adekwatne do tematu obrazu. Z jednej strony ujęcia z początku wędrówki  naprowadzają widzów na ślad kina kontemplacyjnego, które będzie się rozwijało powoli,  z drugiej strony  film się nie dłuży i kończy we właściwym momencie.

Mimo wszystkich walorów Ścieżek życia, jak tempo akcji, nawiązania literackie, krajobrazy brytyjskiego wybrzeża,  trudno jest się tym filmem głęboko przejąć. Działa on bardziej na poziomie intelektualnym niż emocjonalnym.

Źródło ilustracji: Filmweb

                                                       


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

2. rocznica śmierci Agaty Tomasiewicz

Śladami Wandy Malinowskiej-Osterwiny w jej rodzinnym mieście. Relacja z kwerendy i pobytu badawczego w Wilnie

Wyścig z chorobą i czasem