„Najistotniejszy – nieustannie pomocny przyjaciel mój opuścił mnie” . O zjawisku żałoby po śmierci Wandy Osterwiny

 


Wprowadzenie

Tematem artykułu jest zjawisko żałoby po śmierci Wandy Osterwiny (1887-1929), aktorki, pierwszej żony  Juliusza Osterwy,  współtwórczyni zespołu Reduty. Celem artykułu jest analiza zjawiska żałoby po śmierci aktorki w jego wymiarze zarówno osobistym,  jak i publicznym (wspólnotowym i środowiskowym). W artykule spróbuję odpowiedzieć na pytanie,  o to jak przejawiała się żałoba środowiska teatralnego po śmierci Wandy Osterwiny a także jak zmagał się ze swoją osobistą stratą Juliusz Osterwa,  oraz co znaczyła śmierć Wandy Osterwiny dla zespołu Reduty? Do odpowiedzi na tak zadane pytania spróbuję zbliżyć się,  analizując materiały prasowe z roku śmierci Wandy Osterwiny (1929) , listy Juliusza Osterwy,  i wspomnienia pozostałych bliskich aktorki przy pomocy pojęć dotyczących zjawiska żałoby opisanych przez psychologa Richarda Grossa, filozofkę Vinciane Despret oraz duchownego, prawosławnego metropolitę Antoniego Blooma (1914-2003).

W Psychologii żałoby Richard Gross podał zsyntetyzowaną definicję pojęcia żałoby, która przyjęła taką formę: „jest to uniwersalna reakcja na stratę osoby, do której byliśmy przywiązani, obejmująca doświadczenia fizyczne, poznawcze, duchowe. Doświadczenia te wyrażane są w zachowaniu na wiele zauważalnych sposobów”[i].  Badacz w innym miejscu swojej pracy podkreślił, że:

 Żałoba jest w gruncie rzeczy emocją, która przyciąga nas do rzeczy lub osoby, która jest nieobecna wypływa ona ze świadomości rozbieżności pomiędzy światem jak i jest a tym „jaki powinien być” . Świat Jaki powinien być to konstrukt wewnętrzny,  co oznacza że doświadczenie żałoby każdej osoby jest indywidualne i niepowtarzalne[ii]

Kontekst biograficzny

Wanda Osterwina była wszechstronną aktorką. Jej działalność artystyczna przypadła na pierwszą połowę XX wieku (1908-1928). Artystka,  w  momencie ślubu z Juliuszem Osterwą w 1912 roku,  i później w chwili inauguracji działalności zespołu Reduty w 1919 roku w Warszawie miała już  ugruntowaną pozycję zawodową na scenach polskich. We współczesnych badaniach nad działalnością Reduty, pierwszego polskiego laboratorium teatralnego,  coraz wyraźniej jest podkreślany i uwidaczniany jej wpływ na etos zespołu[iii]. Osterwina zmarła w wieku niespełna 42 lat.

                                   Okoliczności śmierci Wandy Osterwiny w 1929 roku

Śmierć Wandy Osterwiny,  mimo że wczesna,  nie nastąpiła nagle. Aktorka zmarła 22 stycznia 1929 roku w Warszawie we własnym mieszkaniu przy al. Ujazdowskich 22 około szóstej rano. Bezpośrednią przyczyną śmierci aktorki, która przez większość życia zmagała się z gruźlicą[iv],  była grypa. Epidemia tej choroby panowała w 1929 roku w Warszawie[v]. Moment śmierci żony Juliusz Osterwa opisał w liście do Wandy Siemaszkowej z 22 lutego 1929 roku:

Warszawa, 22 II 1929

Droga Pani Wando.

Z całego serca dziękuję Pani za okazanie mi swego serca i wzruszającego współczucia. Najgoręcej przepraszam, żem nie odpisał od razu. Nie mogłem i prawdę mówiąc, choć dziś mija już miesiąc od zaśnięcia Wandeczki – czuję się wciąż jak w koszmarnym śnie. Poruszam się – i gram co wieczór (Ona kazała być męskim) – gram z tego powodu, co jem, śpię, ubieram się, lecz to wszystko nic nie ma wspólnego z tym co się we mnie dzieje.

Sam nie wiem jak to określić.

Jak odeszła? Och, nie mogę, nie mogę opowiedzieć – pamiętam, że ksiądz, który ją spowiadał, wyszedł z pokoju, zamyślił się, westchnął i rzekł: „jeszczem nie spotkał osoby tak dojrzałej duchowo”.

Znaczyła krzyż na czole moim i Elżuni, w wzrok miała pełny, zdrowy, przenikający -  i spokojny. Elżunia przyjęła prawdę przygotowań swej Matki – i jest już mądra. Zajmuje się wszystkim w domu i wszystko najcięższe jest dla niej najlżejsze. Co do mnie, nie wiem nic, lecz ufam Milczeniu.

Dziękuję gorąco, Pani Wando, za Pani Dobroć

Juliusz Osterwa[vi]

W świetle tego listu Wanda Osterwina jawi się jako osoba dojrzała duchowo, przygotowana do śmierci. Moment jej śmierci ma wymiar religijny, chrześcijański, jest momentem nie śmierci, lecz zaśnięcia, przejścia, a nie końca. Jednocześnie Juliusz Osterwa zaznaczył pierwsze psychofizyczne sygnały poniesionej  straty, które wymykają się opisowi: Poruszam się – i gram co wieczór (Ona kazała być męskim) – gram z tego powodu, co jem, śpię, ubieram się, lecz to wszystko nic nie ma wspólnego z tym co się we mnie dzieje.

Sam nie wiem jak to określić.

W innych, wcześniejszych listach do Redutowców, Osterwa zaznaczał poczucie wewnętrznego rozbicia. Do Marii Wiercińskiej, w liście z 6 lutego 1929 roku, pisał:

 Droga Myszko,

serdecznie dziękuję Ci za czuły wyraz Twego dla Elżuni i dla mnie współczucia. Smutno mi, że nie mogę się zdobyć na więcej słów, które chciałbym  wypowiedzieć i czuję je w głębi, ale jestem bardzo  rozbity - właśnie w mojej głębi.

Pozdrawiam Cię i Twoją rodzinę –

Juliusz z Elżunią[vii].

 

 

                                                         Reakcje prasy

Śmierć Wandy Osterwiny była dotkliwą stratą dla całego środowiska teatralnego II Rzeczpospolitej. O odejściu aktorki informowały ówczesne czasopisma codzienne,  ilustrowane,  i branżowe o zasięgu lokalnym i ogólnopolskim, np. „ABC”[viii], „Gazeta Lwowska”[ix], „Gazeta Handlowa”[x], „Wiadomości Literackie”[xi], „Tygodnik Ilustrowany”[xii], „Kurier Wileński”[xiii],  „Słowo”[xiv], „Przegląd Wieczorny”[xv], „Kurier Polski”[xvi], „Kurier Poranny”[xvii], „Nowy Kurier”[xviii], „Kurier Czerwony”[xix], „Scena Polska”[xx], „Epoka”[xxi]. Wspomnienia i nekrologi, obok informacji szczegółowych, takich jak godzina śmierci oraz jej bezpośrednia przyczyna, podsumowywały dorobek artystyczny aktorki i podkreślały jej wpływ na ówczesną polską scenę teatralną,  oraz wskazywały na integralność charakteru artystki:Z jej śmiercią schodzi z tego świata wielki samodzielny talent i przeczysty człowiek”[xxii]- pisano na łamach „ABC”. Teksty zawierały również kondolencje dla rodziny aktorki, męża  Juliusza Osterwy i ich, wówczas kilkunastoletniej, córki Elżuni Osterwianki.

                  Obecność Juliusza Osterwy na scenie Teatru Narodowego w dniu śmierci Wandy Osterwiny

W dniu śmierci Wandy Osterwiny Juliusz Osterwa grał rolę Algernona Moncrieffa w Bracie marnotrawnym, komedii Oscara Wilde’a na scenie Teatru Narodowego w Warszawie. Premiera spektaklu odbyła się 31 grudnia 1928 roku, a jego popremierowe spektakle przypadły na styczeń 1929. Reżyserowana przez Juliusza Osterwę inscenizacja była drugim spotkaniem aktora z tym utworem. We wcześniejszej premierze na deskach Teatru Małego, w lutym 1928 roku w roli Gwendoleny Fairfax partnerowała mu żona, Wanda. Pojawienie się Juliusza Osterwy na scenie Teatru Narodowego w czasie przeżywanej przez niego żałoby spotkało się z nieprzychylną reakcją prasy. Jednak Juliusz Osterwa nie zrezygnował ze styczniowych przedstawień, także ze względu na słowa żony: „która żądała od niego obietnicy, że przez nią nie przyprawi sceny narodowej o trudności”[xxiii]. Wspomnienie o dniu pogrzebu Osterwiny i postawie Osterwy zachował pisarz Andrzej Bobkowski, siostrzeniec aktorki,  w swoich Szkicach piórkiem.  W notatce napisanej w Paryżu w latach II wojny światowej (w 1943 roku, czternaście lat po śmierci artystki), pisał:

 „[…] w zimie 1929. Wracaliśmy z pogrzebu na piechotę we trójkę – Osterwa, Elżunia i ja. Na ulicy były stragany z tureckim miodem. Stanęliśmy i wujek Julek uśmiechając się przez łzy, kupił nam po kawałku tego miodu. Jadłem go łykając łzy. Wieczorem grał w jakiejś „dochodowej” farsie i cała Warszawa poszła go oglądać. Świętoszki miały mu to za złe. A on ratował się przed dojściem do granicy rozpaczy […]”[xxiv] .

 Pojawienie się aktora na scenie w dniu śmierci żony i krótko potem, choć było dla niego doświadczeniem trudnym, można potraktować jako wyraz nie tylko aktorskiego profesjonalizmu,  wynikającego z etosu Reduty, lecz także przywiązania i miłości między małżonkami. Był to również sposób Juliusza Osterwy na radzenie sobie z doświadczeniem straty.

Żałoba w wymiarze społecznym

Wymiar społeczny śmierci Wandy Osterwiny ujawnił się nie tylko poprzez pożegnania prasowe, ale przede wszystkim w czasie pogrzebu i uroczystości  żałobnych. Richard Gross w swojej pracy,  tak opisuje za innymi autorami,  rolę rytuału i uroczystości w przechodzeniu żałoby:

Każda znana nam kultura stworzyła rytuały mające na celu upamiętnienie śmierci uznanie życia zmarłej osoby zapewnienie wsparcia dla tych,  którzy zostali oraz ułatwienie życia, które po stracie toczy się dalej niezależnie od tego czy są to rytuały formalne czy nieformalne mogą one mieć wartość terapeutyczną pomagając w procesie emocjonalnego uzdrowienia i zachowania spójności rodziny.[xxv]

Ciało zmarłej aktorki przez trzy dni przebywało „w jej mieszkaniu prywatnym przerobionym na kaplicę”[xxvi].  Uwidacznia się tutaj inna niż współczesna,  XXI- wieczna,  relacja społeczeństwa  śmiercią. W odróżnieniu od dzisiejszych czasów,  społeczeństwo I połowy XX wieku nie odsuwało tak powszechnie śmierci na dalszy plan, lecz czyniło ją integralną częścią ludzkiego doświadczenia. Kiedy zmarła lub zmarły przebywał/przebywała w domu, wszyscy, zarówno dorośli (w tym przypadku Juliusz Osterwa), jak i dzieci (Elżbieta Osterwianka) mogli zetknąć się nie tylko z majestatem śmierci, lecz także, według określenia metropolity Antoniego (Blooma) "ujrzeć spokój i piękno śmierci […]"[xxvii].

Obszerną relację z pogrzebu aktorki, który odbył się w piątek,  25 stycznia 1929 roku, zamieścił „Kurier Warszawski”. Nabożeństwo żałobne w tym dniu odprawił ks. Józef Szmigielski w kościele św. Aleksandra na Placu Trzech Krzyży w Warszawie:

Po nabożeństwie żałobnem w kościele św. Aleksandra, na którem śpiewali artyści opery: Ign. Dygas. Michałowski i Palewicz, trumnę ś. p. Wandy z Malinowskich Osterwiny wynieśli na wóz żałobny koledzy i o godz. 12 w południe kondukt ruszył na Powązki, prowadzony przez ks. prof. Szmigielskiego. Mnóstwo wieńców pokrywało trumnę; część ich wieziono na osobnym wozie. . Nad mogiłą przemówił krótko, żegnając w serdecznych słowach zmarłą, ks. dr. Szmigielski, a następna prezes Zw. art. scen polskich, Józef Śliwicki, który w prostem, a pięknem przemówieniu swojem uwydatnił zalety koleżanki, artystki j pożegnał ją rzewnie i serdecznie. Łzy i grudki ziemi spadły potem zmieszane razem. na trumnę, a gdy ją zakryły przed wzrokiem żywych — kwiecia wiązanki, ułożono na tej świeżej mogile[xxviii]

Wanda Osterwina spoczęła na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie (Starych Powązkach).  W tym samym dniu wileński zespół Reduty zebrał się w kościele po-Bernardyńskim w Wilnie na nabożeństwo żałobne[xxix].

 

                                                      Żałoba w wymiarze prywatnym

W późniejszych miesiącach i latach Juliusz Osterwa wraz z córką dbali o grób Wandy, obchodzili w sposób liturgiczny rocznicę jej śmierci i imienin, co znalazło wyraz w korespondencji aktora do córki. W liście z 10 września 1929 roku Osterwa pytał i nakazywał: […] Czy bywasz w mieszkaniu,  jak prosiłem, czy kwiaty się rozwijają w pokoju Mamusi? Czy tam porządnie, czy czysto, czy zamieszkale? […] Czy bywasz na Powązkach. Czy i tam kwiaty kwitną? Czy modlisz się codziennie? W mieszkaniu powinnaś za każdą bytnością nalewać oliwy do lampki  i zaświecać, a wychodząc gasić – taki powinien być zwyczaj![xxx] 

Nalewanie oliwy do lampy jest chrześcijańskim wyrazem pamięci o duszy zmarłej/zmarłego. Płomień jest również przedłużeniem modlitwy. Pokój Osterwiny po jej śmierci był „miejscem świętym”[xxxi] w ich mieszkaniu, używanym jedynie w nadzwyczajnych sytuacjach.  W liście z czerwca 1933 roku, kiedy mijały cztery lata od śmierci Wandy Osterwiny, aktor pisał: „Moja Elżuniu Jedyna, bardzo się cieszę, żeś zamówiła Mszę świętą, ja tu u Pijarów zamówię na 23 [- czerwca, dzień imienin Wandy Osterwiny - przyp. KL] […]”[xxxii].

Juliusz Osterwa w listach do Elżbiety Osterwianki, pielęgnował pamięć  o Wandzie i powoływał się na jej autorytet. Z ich korespondencji wynika też, że relacje rodzinne Osterwów nie zostały przerwane przez odejście Osterwiny.  Kilka miesięcy po śmierci aktorki, Osterwa odczuwał obecność żony obok siebie lub córki. Świadczy o tym list z 6 VI 1929 roku pisany z Krzemieńca:

[…] Zostawiłem Ci umyślnie pełną swobodę – z czego musisz zdać egzamin taki sam, jak w szkole. […] Kiedy myślę o Tobie tu w drodze – to zawsze mam wrażenie, że Mamusia jest z Tobą i że się Tobą opiekuje, i że postępujesz na każdym kroku według życzeń i wskazówek Mamusi, za którą nieustannie tęsknię, więcej niż kiedykolwiek. Wszystko co robię, robię jakby pod okiem Mamusi – więc sądzę, że i Ty tak postępujesz[xxxiii].

Kolejnym dowodem kontynuowania relacji ze zmarłą, jest list z 25 lipca 1929 roku gdy od śmierci Osterwiny minęło ponad pół roku:

[...] cieszę się z tego, co piszesz o sobie, a najwięcej mnie raduje Twoja żywa pamięć o Mamusi. Ja również bardzo mocno odczuwam Jej obecność i czuję nieraz wyraźnie,  kiedy jest przy mnie a kiedy przy Tobie. Mamusia wyzwolona z dolegliwości cielesnych już nie cierpi fizycznie i czuje się jakby, przy najlepszym zdrowiu,  ale wyobrażam sobie,  smuci się częściej niż dawniej,  jeżeli Ty albo ja - nie postępujemy według Jej dawniej okazywanych życzeń;  Smuci się, jeśli ja na przykład chodzę późno spać - i na pewno smuci się z powodu Twego roztargnienia, albo też… kiedy nie dotrzymujesz przyrzeczeń. Trzeba Ją wtedy przepraszać i postępowaniem swoim wywoływać u Niej uśmiech.  Trzeba i można ciągle z Nią się komunikować,  jakby listownie albo myślowo -  jakby się znajdowała w swoim pokoiku albo w sąsiedztwie bliskim tego miejsca,  gdzie my się znajdujemy. Myśl żywa i pełna wiary,  że Mamusia bywa w swojej istocie przy mnie lub z tobą dodaje mi wiele sił duchowych i fizycznych[xxxiv].

Intuicje Osterwy, wynikające z jego wiary i religijności,  zgodne są także ze świeckimi koncepcjami antropologicznymi. Potrzebę utrzymywania  relacji ze zmarłym, wspólną  różnym kulturom opisała niedawno w ślad za innymi,  belgijska filozofka Vinciane Despret:

Zmarli potrzebują pomocy,  by nam towarzyszyć; trzeba podjąć pewne działania, odpowiedzieć na tę potrzebę. Odpowiadając, nie tylko spełnia się istnienie zmarłego,  lecz także upoważnia go do wpływania na życie tych którzy odpowiadają. [xxxv]

 Relacja ze zmarłym nie zrywa się w chwili śmierci, lecz jest ustanawia na nowo. Z przywołanych listów widać, jak w zadaniu, które Osterwina spełniała za życia, jakim było wychowanie córki, tworzą się na nowo relacje ich rodziny.

 

 

                  Śmierć Wandy Osterwiny a dalsze losy Reduty

Czas zadać pytanie o to,  czy śmierć Wandy Osterwiny stanowiła symboliczne zamknięcie pewnego etapu w działalności Reduty? Ze wspomnień bliskich aktorki i ich korespondencji wyłania się odpowiedź twierdząca. Andrzej Bobkowski,  pisarz i siostrzeniec aktorki w liście do Tymona Terleckiego z 31 stycznia 1961 roku, zatem ponad 30 lat od śmierci aktorki pisał:

[…] mówią dużo o Reducie,  a ja Panu powiem,  że nikt nie domyśla się,  ile w całym początkowym okresie (i właściwie jedynie naprawdę liczącym się okresie było zbawiennego wpływu mojej ciotki, mojej ukochanej Wandki. [...] Jeżeli Lulek Schiller wytrwał przez pewien czas przy Reducie to znowu nie wiem,  czy nie w olbrzymim stopniu dzięki niej dzięki łagodzeniu ileż ja awantur pamiętam w tym mieszkaniu [...] i właściwie po jej śmierci Reduta przestała być tym czym była[xxxvi].

Wpływ śmierci Wandy Osterwiny na wizję teatru Juliusza Osterwy ujawnił się przede wszystkim w listach aktora do przyjaciół z Reduty. W pierwszej fazie żałoby, około dwóch lat po śmierci żony,  Osterwa był gotów „wysadzić Redutę”, jednak zaciągnął również zobowiązanie wobec Wandy, o czym tak pisał do Stanisławy Zbyszewskiej w liście z 14 marca 1930 roku:

[…] Redutę, jeśli trzeba będzie wysadzić w powietrze, wysadzę, nim się do niej zakradną takie podstępy, jakie się raz wraz zakradały. To co rozumiem przez Redutę, to ma być czysta, poważna „klasztorność” oczywiście w dziedzinie Sztuki, oczywiście w dziedzinie organizacji pracy. Do tego może się jeszcze raz w życiu zabiorę. Po odejściu Wandy [Osterwiny] nic innego mi nie pozostaje […][xxxvii].

Po śmierci Wandy Osterwiny Juliusz Osterwa przygotowywał wycofanie Reduty z Wilna, miał z rodzinnym miastem zmarłej żony zbyt wiele bolesnych wspomnień. W liście z 2 kwietnia 1930 roku, pisał do Mieczysława Limanowskiego, współzałożyciela Reduty, z którym współdzielił stratę:

Najistotniejszy – nieustannie pomocny przyjaciel mój opuścił mnie. WANDA! Umarł w Wilnie teść mój – Nic mnie z Wilnem nie łączy prócz wspomnień […][xxxviii] .

List ten jest świadectwem niemal fizycznego bólu Osterwy po śmierci żony, którego powiernikiem został Mieczysław Limanowski.   Jednocześnie jest to list, w którym Osterwina niejako pośmiertnie, w myśl koncepcji opisanych przez Vinciane Despret wypełnia zadanie współprowadzenia teatru. Aktor pisał dalej:

Pewnego dnia – rano – wcisnęła mi się w mózg idea, jakby wtłoczona sugestią jasnowidzącej Wandeczki. Trzeba założyć w Warszawie teatr „szkolny” – teatr „dla młodego pokolenia”. Jeśli znajdę teren, uratujemy repertuar i – zaszczepimy go młodzieży.[xxxix]

Pamięć o Wandzie Osterwinie odegrała ogromną rolę w dalszym kształtowaniu tożsamości Reduty. Pierwszym tego  świadectwem jest pośmiertne wspomnienie Mieczysława Limanowskiego o aktorce, opublikowane w „Kurierze Wileńskim”, kiedy pisał:

[…] Reduta ma swoich świętych – ma tego swojego Józefa Porembę i  ma tę swoją Osterwinę. W jasnościach i strzelistościach prostuje się droga wzwyż[xl].

Drugim – list pisany przez Mieczysława Limanowskiego do Juliusza Osterwy – 21 stycznia 1947 roku w przeddzień 21. rocznicy śmierci Wandy Osterwiny, na kilka miesięcy przed śmiercią samego Osterwy, kiedy Reduta mogła ukształtować się po raz kolejny po niedawno zakończonej II wojnie światowej:

Czytam w tej chwili Króla Leara. Kordelia jest urocza. To jest coś naszego. Nasza krew płynie w tym. […] Ma Kordelia to coś, co miała Wanda kiedyś, co nazwa [Reduta] dawała i co w nas wzeszło i dalej wschodzi, urastając do siły i potęgi. Tak jestem pełny ogromnego rozwarcia się całego. Bo wspomnienie Wandy nie jest czym innym jak porywem krwi w górę i jak lawa z wnętrza ziemi podnosi się pod niebo gwiaździste, czucia nasze i ognie szukają tych gwiazd nad sobą o czuciach nieziemskich[xli].

Jak wynika z listu, Wanda Osterwina była dla założycieli Reduty uosobieniem artystycznego ideału, a jej odejście stworzyło wyłom w Redutowej wspólnocie, którego nie dało się naprawić.

 

Zakończenie

W niniejszym artykule starałam się wykazać,  że zjawisko żałoby po śmierci Wandy Osterwiny miało charakter wielowymiarowy, dotknęło nie tylko Juliusza i Elżbietę Osterwów,  ale także całe środowisko aktorskie II Rzeczpospolitej.  Śmierć Wandy Osterwiny miała ogromny wpływ na funkcjonowanie Reduty i relacje wewnętrzne w zespole, o czym świadczy korespondencja  jej założycieli – Juliusza Osterwy i Mieczysława Limanowskiego. Pamięć o aktorce stała się elementem tożsamości Reduty i była traktowana sakralnie. Doświadczenie żałoby przez Juliusza Osterwę miało charakter religijny, chrześcijański. Jednak sposób utrzymywania relacji ze zmarłą żoną, pozwala wpisać jego doświadczenie w szeroki plan przeżyć międzykulturowych i ogólnoludzkich.

 


 

 

Bibliografia

1.     Bloom, metr Antoni. "Śmierć i rozłąka". W: W drodze ku wieczności, redaktorzy Krzysztof Leśniewski i ks. Włodzimierz Misijuk. Lublin:  Prawosławna Diecezja Lubelsko-Chełmska, 2004.

2.     Bobkowski, Andrzej. Szkice piórkiem. Warszawa-Stare Groszki. Wydawnictwo CiS, 2014.

3.     Despret, Vinciane. Wszystko dla naszych zmarłych. Opowieści tych co zostają. Tłumacz Urszula Kropiwiec. Kraków: Karakter, 2021.

4.     Dudzik, Wojciech. W poszukiwaniu stylu: Teatr Narodowy 1924-1939. Teatr Narodowy, 2015.

5.     (es). "Zgasła subtelna, zdolna i ofiarna artystka. Nad trumną ś.p. W. Osterwiny". Kurier Czerwony, 28.01.1929.

6.     Gazeta Handlowa. "Z karty żałobnej". 24.01.1929.

7.     "Gazeta Lwowska". "Zgon dwu wybitnych artystek". 22.01.1929.

8.     Gross, Richard. Psychologia żałoby. Tłumacz Katarzyna Piszczek. Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, 2024.

9.     K. "Pogrzeb ś.p. Wandy Osterwiny". Kurier Warszawski, 26.01.1929.

10.  K. J. "Ś.p. Wanda Osterwina". "ABC", 23.01.1929.

11.  K. J. "Z żałobnej karty". Tygodnik Ilustrowany, 5.02.1929.

12.  Kurier Polski. "Ś.p. Wanda Osterwina". 23.01.1929.

13.  Kurier Poranny. "Ś.p. Wanda Osterwina". 23.01.1929

14.  „Kurier Wileński”. "[Nekrolog od zespołu Reduty]". 24.01.1929.

15.  Lebiedzińska, Ksenia. "Źródło żywe bijące". Wpływ Wandy Osterwiny na kształt Redutowego ideału aktorstwa". W Reducie na stulecie. Studia i rozpoznania, redaktorzy Dariusz Kosiński i Wanda Świątkowska. Warszawa:  Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego, 2019.

16.  Limanowski, Mieczysław. "Ś.p. Wanda Osterwina". W:   Był kiedyś teatr Dionizosa, redaktor Zbigniew Osiński. Warszawa: Instytut Sztuki PAN, 1994.

17.  Limanowski, Mieczysław, i Juliusz Osterwa. Listy. Redaktor Zbigniew Osiński. Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy, 1987.

18.  Osterwa, Juliusz. Listy Juliusza Osterwy. Redaktorzy Elżbieta Osterwianka i Edward Krasiński. Warszawa:  Państwowy Instytut Wydawniczy, 1968.

19.  Solska, Irena. Pamiętnik. Warszawa: Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, 1978.

20.  Przegląd Wieczorny. "Po zgonie ś.p. Wiktorji Kaweckiej i ś.p. Wandy Osterwiny". 23.01.1929.

21.  "Wanda Osterwina". Wiadomości Literackie, 30.01.1929.



[iii] Ksenia Lebiedzińska, "Źródło żywe bijące". Wpływ Wandy Osterwiny na kształt Redutowego ideału aktorstwa", w Reducie na stulecie. Studia i rozpoznania, red. Dariusz Kosiński i Wanda Świątkowska (Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego, 2019), 180-190.

[iv] Zob. Irena Solska, Pamiętnik ( Warszawa: Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, 1978), 157.

[v] "Zgon dwu wybitnych artystek", "Gazeta Lwowska", 22.01.1929.

[vii] Juliusz Osterwa, List Juliusza Osterwy do Marii Wiercińskiej z 6 II 1929, w:  Listy Juliusza Osterwy (Państwowy Instytut Wydawniczy, 1968), 108.

[viii] J. K, "Ś.p. Wanda Osterwina", "ABC", 23.01.1929.

[ix] Zgon dwu wybitnych artystek"Gazeta Lwowska", 22.01.1929.

[x] "Z karty żałobnej", Gazeta Handlowa, 24.01.1929.

[xi] "Wanda Osterwina", Wiadomości Literackie, 30.01.1929.

[xii] J. K, "Z żałobnej karty", Tygodnik Ilustrowany, 5.02.1929.

[xiii] M. Limanowski, „Ś.P. Wanda Osterwina”, Kurier Wileński, nr 21, 25.01.1929

[xiv] W[iktor] P[iotrowicz], „Wanda Malinowska-Osterwina”, „Słowo”, 9.02.1929, 4

[xv] Po zgonie ś.p. Wiktorji Kaweckiej i ś.p. Wandy Osterwiny, „Przegląd Wieczorny”, 23.01.1929, s.1.

[xvi] "Ś.p. Wanda Osterwina", Kurier Polski, 23.01.1929.

[xvii] "Ś.p. Wanda Osterwina", Kurier Poranny, 23.01.1929.

[xviii] "Zgon dwóch wybitnych artystek", Nowy Kurier, 23.01.1929.

[xix] (es), "Zgasła subtelna, zdolna i ofiarna artystka. Nad trumną ś.p. W. Osterwiny", Kurier Czerwony, 28.01.1929.

[xx] "[Nekrolog Wandy Osterwiny]", Scena Polska, 1.02.1929.

[xxi]Epoka. "Zgon dwóch wybitnych artystek". 23.01.1929, s.9

[xxii] J. K, "Ś.p. Wanda Osterwina", "ABC", 23.01.1929.

[xxiii] Zob. Wojciech Dudzik, W poszukiwaniu stylu: Teatr Narodowy 1924-1939 (Warszawa: Teatr Narodowy, 2015), s.100.

[xxiv]Andrzej Bobkowski, Szkice piórkiem (Wydawnictwo CiS, 2014), s.403.

[xxv] Richard Gross, Psychologia żałoby, tłum. Katarzyna Piszczek (Łódź: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, 2024), 82.

[xxvi] Po zgonie ś.p. Wiktorji Kaweckiej i ś.p. Wandy Osterwiny, „Przegląd Wieczorny”, 23.01.1929, s.1

[xxvii] Metr. Antoni Bloom, "Śmierć i rozłąka", w W drodze ku wieczności, red. Krzysztof Leśniewski i ks. Włodzimierz Misijuk (Lublin: Prawosławna Diecezja Lubelsko-Chełmska, 2004), s. 96.

[xxviii] K., "Pogrzeb ś.p. Wandy Osterwiny", Kurier Warszawski, 26.01.1929.

[xxix] "[Nekrolog od zespołu Reduty]", „Kurier Wileński”, 24.01.1929.

[xxx] Zob. Juliusz Osterwa, List Juliusza Osterwy do Elżbiety Osterwianki z 10 IX 1929, w: Listy Juliusza Osterwy (Państwowy Instytut Wydawniczy, 1968), 115.

 

[xxxiv] Juliusz Osterwa, List Juliusza Osterwy do Elżbiety Osterwianki z 25 VII 1929, w: Listy Juliusza Osterwy (Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy, 1968), 113.

[xxxv] Vinciane Despret, Wszystko dla naszych zmarłych. Opowieści tych co zostają, tłum. Urszula Kropiwiec (Kraków: Karakter, 2021), 14.

[xxxvi] Andrzej Bobkowski, "List do Tymona Terleckiego z 31 I 1961", w Listy do Tymona Terleckiego, komp. Nina Taylor-Terlecka (Warszawa: Towarzystwo "Więź", 2006), 133.

[xxxvii] Juliusz Osterwa, List Juliusza Osterwy do Stanisławy Zbyszewskiej z 14 III 1930, w: Listy Juliusza Osterwy (Warszawa:Państwowy Instytut Wydawniczy, 1968), 132.

[xxxviii] Juliusz Osterwa, "List Juliusza Osterwy  do Mieczysława Limanowskiego z 2 IV 1930", w Listy, red. Zbigniew Osiński, Autor Mieczysław Limanowski i Juliusz Osterwa (Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy, 1987), 110.

 

[xl] Mieczysław Limanowski, "Ś.p. Wanda Osterwina", w Był kiedyś teatr Dionizosa, red. Zbigniew Osiński (Warszawa: Instytut Sztuki PAN, 1994), s.178.

[xli] Mieczysław Limanowski, "List Mieczysława Limanowskiego do Juliusza Osterwy z 21 I 1947", w Listy, red. Zbigniew Osiński, Autor Mieczysław Limanowski i Juliusz Osterwa (Państwowy Instytut Wydawniczy, 1987), 149-150.


Tekst powstał  w odpowiedzi na call for papers "Pamiętnika Teatralnego"

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

2. rocznica śmierci Agaty Tomasiewicz

Śladami Wandy Malinowskiej-Osterwiny w jej rodzinnym mieście. Relacja z kwerendy i pobytu badawczego w Wilnie

Wyścig z chorobą i czasem